Guess who’s back?!

Zawodnicy Wisły Dziecinów nie zwykli przegrywać na swoim terenie. Mecz z Rozwojem o przysłowiowe 6 punktów potwierdził ten fakt. Podopieczni Łukasza Hassa odnieśli przekonywujące zwycięstwo z sąsiadem z ligowej tabeli.

Mecz rozpoczął się od spokojnego sprawdzenia rywali. Zawodnicy z Warszawy przez moment próbowali rozgrywać piłkę, jednak szybko zdali sobie sprawę, że dziecinowskie Wembley nijak się ma do sztucznej murawy na Bemowie, dlatego szybko przeszli do gry długimi podaniami, ku uciesze świetnie dysponowanego tego dnia bloku defensywnego Wisły.

Pierwszą i ostatnią groźną sytuację w pierwszej części spotkania Rozwój stworzył sobie po rzucie wolnym w 7 minucie. Piłka wpadła do siatki, jednak sędzia dopatrzył się w tej sytuacji spalonego. Kolejne minuty to już dominacja zespołu gospodarzy. Najpierw minimalnie obok słupka z rzutu wolnego uderzył Kamil Banasiewicz. Co nie udało się kapitanowi Wisły, kilka minut później udało się Kubie Moskwie, któremu w tym meczu wychodziło praktycznie wszystko. Zresztą, zobaczcie sami:

Po bramce na 1:0 szybko Wiślacy szybko mogli podwyższyć prowadzenie, jednak strzał głową Mateusza Bobisa obił jedynie słupek bramki Rozwoju. W 30 minucie ponownie dał znać o sobie Moskwa, tym razem uderzając z 35 metrów… w poprzeczkę. Ahh gdyby to wpadło. Pięć minut później po uderzeniu Michała Strzeżka głową, obrońca gości zagrał piłkę ręką. Sędzia wskazał na wapno, a do jedenastki podszedł właśnie najlepszy strzelec Wisły, który pewnym strzałem nie dał szans bramkarzowi Rozwoju. To już jego 17 bramka w tym sezonie!

Mamy 2:0 i spokojnie kontrolujemy mecz. Zawodnicy Rozwoju lekko podłamani, myślami już w szatni nie spodziewali się, że w 41 minucie stracą kolejną bramkę. I to jaką! Rzut rożny z lewej strony boiska, do piłki podchodzi nie kto inny jak dziecinowski Zieliński czyli Kuba Moskwa i pakuje piłkę do siatki bezpośrednio z rzutu rożnego. Ależ ten chłopak ma ułożoną nogę! Chwila, chwila, nie nogę, nogi! Rzut wolny z lewitki, rożny z prawej, do wyboru do koloru.

Druga połowa była trochę mniej ciekawa niż ta pierwsza, ale nadal było co oglądać. Już w 47 minucie goście zdobyli swoją jedyną bramkę. Po złym wybiciu Patryka Piekarskiego piłka trafia w zawodnika gości i wtacza się do naszej bramki. No trudno, zdarza się. W 55 minucie wynik meczu ustalił Mateusz Bobis po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i praktycznie mecz moglibyśmy zakończyć w tym momencie. Z naszej strony mądra i konsekwentna gra, mogła przynieść nam jeszcze okazalsze zwycięstwo, ale zabrakło w pewnym momencie skuteczności. No cóż, nie można być zachłannym 🙂

Podsumowując cały mecz byliśmy stroną dominującą z dużo bardziej klarownymi sytuacjami. Cieszy postawa całego zespołu, bo każdy dał z siebie 120%, widać było determinację i wolę walki, nikt nie odstawiał nogi. Kolejny raz pokazujemy, że jesteśmy drużyną przez duże D. Wystarczy spojrzeć na tą atmosferę:

 

Trener Łukasz Hass: Mecz od początku do końca był pod naszą kontrolą. Zagraliśmy zdecydowanie, pewnie od początku do końca co było naszym celem i w pełni go zrealizowaliśmy. Cieszę się że założenia jakie mieliśmy na ten mecz wykonane zostały w 100%. Pozostaje nadal ciężko pracować i za tydzień zagrać o pełną pulę!

Wisła Dziecinów – Rozwój Warszawa 4:1 (3:0)
Bramki: Moskwa x2, Strzeżek, Bobis

Start a Conversation

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *