Podział punktów na trudnym terenie

Celestynów znów okazał się nie do zdobycia dla zawodników Wisły Dziecinów. Gospodarze blisko byli niespodzianki, bo do siedemdziesiątej minuty prowadzili 3:1.

Jadąc do Celestynowa, każdy z zawodników świadomy był stanu murawy na boisku w Lasku. Mimo to nie potrafiliśmy dostosować się do panujących tam warunków. Nie ma co jednak zwalać winy na murawę, która jest taka sama dla każdej ze stron, a my jako drużyna z czołówki tabeli musimy sobie radzić w każdych warunkach.

Mecz rozpoczął się dokładnie tak jak się tego spodziewaliśmy. CKS zagrożenie sprawiał głównie po długich zagraniach w boczne sektory boiska, gdzie szybcy skrzydłowi próbowali się przedzierać przez obronę Wisły, która znowu zestawiona była w inny sposób niż w poprzednich meczach. Do kontuzjowanych Michała Gajownika, Piotra Wasążnika, Konrada Acewicza dołączył rozgrywający bardzo dobre zawody w meczu z Rozwojem Sebastian Wiszniewski. Niestety Sebek podczas starcia z rywalem zbił kolano na tyle mocno, że jego występ w meczu z CKS był wykluczony. Z konieczności jego miejsce na środku obrony zajął Damian Kasprzak, któremu towarzyszył Marcin Tolak. Miejsce na bokach defensywy standardowo należało do Marcina Kwiatkowskiego oraz Grzegorza Ciołka.

Do trzydziestej minuty obraz gry przypominał niezręczną wymianę ciosów. Długie piłki zagrywane przez obrońców CKS kończyły swój lot zazwyczaj na obronie Wisły. Gracze Wisły próbowali rozgrywać piłkę, jednak każda próba wymiany kilku podań kończyła się stratą, duże zagrożenie stwarzaliśmy po stałych fragmentach gry. W całym meczu mieliśmy bodajże około 14 rzutów rożnych, które stwarzały bardzo duże zagrożenie, jednak obronną ręką wychodziła linia defensywna drużyny z Celestynowa. We wspomnianej trzydziestej minucie Patryk Piekarski próbując wybić piłkę nabił jednego z zawodników gospodarzy. Sytuacja analogiczna jak w meczu z Rozwojem Warszawa, piłka wtacza się do bramki, jednak tym razem musimy odrabiać straty.

Na odpowiedź ze strony Wisły nie trzeba było długo czekać. Kamil Banasiewicz faulowany tuż przed polem karnym, do wolnego podszedł nie kto inny jak Jakub Moskwa. Uderzenie w światło bramki, do piłki startuje Mateusz Bobis, myląc bramkarza i piłka bez udziału innych zawodników wpada do siatki. Mamy remis i gra zaczyna się od nowa. Obraz gry niewiele się zmienił i do szatni schodzimy z myślą o lepszej drugiej połowie.

Wychodząc na drugą część spotkania to my mieliśmy nadawać ton grze, jednak rzeczywistość okazała się brutalna bo już w 48 minucie straciliśmy gola na 2:1 po rzucie rożnym. Na domiar złego w 66 minucie jeden z zawodników CKS zabawił się z naszą obroną i w sytuacji sam na sam nie dał szans naszemu bramkarzowi. Szybka reakcja ze strony  trenera Hassa, na boisko wchodzi Mateusz Wasążnik, który dał bardzo dobrą zmianę. W 70 minucie to właśnie po jego centrostrzale z rzutu rożnego zawodnik gospodarzy wbił piłkę do własnej bramki. Wiślacy rzucili się do odrabiania strat. W 77 minucie po zamieszaniu w polu karnym piłkę do siatki skierował Grzegorz Ciołek. Ten sam zawodnik mógł zostać bohaterem naszej drużyny jednak jego kolejne świetne uderzenie przypadkowo trafiło w Michała Strzeżka. Szkoda, bo piłka leciała idealnie. Swoje okazje miał jeszcze wprowadzony na boisko Moczulski oraz Wasążnik, jednak piłka nie znalazła już drogi do siatki i mecz zakończył się wynikiem 3:3.

Niestety i tym razem nie udało nam się wygrać w Celestynowie, ale, mimo porażki punkt zdobyty na tak trudnym terenie i w takich okolicznościach jest dla nas bardzo cenny i może okazać się niezwykle ważny w decydującej fazie sezonu. O meczu z CKS już zapominamy, bo w sobotę czeka na nas spotkanie na szczycie tabeli z Polonią II Warszawa. Wracamy na swoje podwórko i tam, znów będziemy chcieli udowodnić naszą jakość.

Trener Łukasz Hass: Mecz tak jak się spodziewaliśmy był ciężki i musimy być zadowoleni z tego punktu. Mieliśmy w tygodniu poprzedzającym ten mecz sporo problemów(choroby, zatrucie pokarmowe, kontuzje) i tylko drużyna wie jak wiele nas ten mecz kosztował wysiłku i zaangażowania. Pokazaliśmy kolejny raz że jesteśmy w stanie odrobić dwu bramkową stratę wykazując się ogromnym chartem ducha! Brawo drużyna, kibice!

CKS Celestynów – Wisła Dziecinów 3:3 (1:1)
Bramki: Moskwa, samobój, Ciołek

Start a Conversation

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *